Dlaczego panele nie osiągają mocy nominalnej?

Bo moc nominalna to wynik z laboratorium (STC: dokładnie 1000 W/m², ogniwo 25°C, idealny kąt padania), a te warunki na dachu praktycznie nie występują jednocześnie. Realna instalacja w najlepszych momentach osiąga zwykle 75–90% mocy z tabliczki — 6 kWp pokazujące 4,8–5,2 kW w chłodne słoneczne południe działa wzorowo.

Dlaczego tak się dzieje

Składa się na to kilka warstw, każda po kilka procent: temperatura ogniw (największa — patrz odpowiedź o wiośnie i lecie), kąt padania światła inny niż prostopadły przez większość dnia, straty falownika i przewodów (2–4%), zabrudzenie i lekkie niedopasowanie modułów. Do tego nasłonecznienie 1000 W/m² to wartość niemal maksymalna dla Polski — typowe „pełne słońce” daje 700–900 W/m². Pomnóż te czynniki, a 80% mocy nominalnej okazuje się bardzo dobrym wynikiem, nie wadą.

Wyjątek potwierdzający regułę: w chłodny dzień z ostrym słońcem i odbiciem od chmur lub śniegu zdarzają się krótkie piki powyżej mocy nominalnej — to tzw. cloud edge effect, również normalny.

Co zrobić

  1. Zmień punkt odniesienia: zamiast „6 kWp powinno dawać 6 kW” przyjmij realne maksimum ~80–90% w idealnych warunkach.
  2. Sprawdź moc chwilową w chłodny słoneczny dzień w południe — to jedyny miarodajny test „szczytu”.
  3. Jeśli maksimum wyraźnie odbiega (np. 60% mocy nominalnej w idealnych warunkach) — szukaj wzorca: stała godzina = zacienienie; równe „ścięcie” = limit (odpowiedź o ścinaniu produkcji); losowo = warto zbadać stringi.
  4. Odchylenie licz od prognozy dla Twojej konfiguracji, nie od tabliczki — skalibrowany model wie, ile Twój dach powinien dawać o 13:00 w kwietniu, i to od niego liczy się „za mało”.

Pełny przewodnik: prognoza-pogody-a-produkcja-pv